czwartek, 28 grudnia 2017

Morsowanie...

Kolejny wpis o morsowaniu. Kto rozmawiał ze mną chociaż kilka minut, na pewno pamięta, że namawiałam go do morsowania. Zaczęłam morsować bo nie lubiłam zimna. Pisałam o tym TUTAJ.
Nic się nie zmieniło i nadal morsuję regularnie :)

To kilka fotek z ostatniego "morsowania" bo niestety było +8 stopni Celsjusza. 

Rozgrzewki z Barusiem :)

Spokojna woda :)

Moce naładowane od nowa

Nogi opalone - zupełnie jak latem
I luzy na plaży

Jeśli chcecie spróbować morsowania w Warszawie lub okolicy - dawjcie znaki, piszcie do mnie na fb. Staram się wchodzić regularnie - a w ekipie zawsze jest weselej. Niech moc będzie z Wami! (y) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz. Tu liczy się Twoje zdanie.