czwartek, 28 grudnia 2017

Morsowanie...

Kolejny wpis o morsowaniu. Kto rozmawiał ze mną chociaż kilka minut, na pewno pamięta, że namawiałam go do morsowania. Zaczęłam morsować bo nie lubiłam zimna. Pisałam o tym TUTAJ.
Nic się nie zmieniło i nadal morsuję regularnie :)

To kilka fotek z ostatniego "morsowania" bo niestety było +8 stopni Celsjusza. 

Rozgrzewki z Barusiem :)

Spokojna woda :)

Moce naładowane od nowa

Nogi opalone - zupełnie jak latem
I luzy na plaży

Jeśli chcecie spróbować morsowania w Warszawie lub okolicy - dawjcie znaki, piszcie do mnie na fb. Staram się wchodzić regularnie - a w ekipie zawsze jest weselej. Niech moc będzie z Wami! (y) 

1 komentarz:

  1. Świetny wpis sam zacząłem z dziewczyną w tym roku, przygodę z fitnessem i odchudzaniem na pewno będziemy polecać Twojego bloga wśród znajomych :) nie możemy się doczekać, aż wstawisz coś nowego :D
    Ja bardziej w Calisthenics poszedłem a moja dziewczyna sam fitness :) trzymaj się cieplutko.

    Osobiście mogę też polecić Diet map https://goo.gl/z5eNrM = Diet map a także kartę Mylife https://goo.gl/14LKrD
    która pozwala na dostęp do lekarzy a także siłowni i punktów fitness w całej Polsce bez zbędnego chodzenia i załatwiania formalności


    Pozdrawiam i na 100% będziemy wracać do lektury na Twoim blogu.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz. Tu liczy się Twoje zdanie.