wtorek, 6 stycznia 2015

Wracam...poooowooooli... :)

Dzisiaj zaliczyłam drugi trening na siłowni. Samowolnie pozbawiłam się szyny, w której tkwiła ręka. Założeniem tej szyny była ochrona zepsutej kości i możliwość ruszania ręką w stawie łokciowym i barkowym. Jednak budowa longety nie umożliwiała ruchu, stąd samowolne jej zdjęcie :). 

Dwa dni temu trenowałam nogi. Zestaw ćwiczeń wyglądał tak:
wyprosty na maszynie 4x12
wykroki przód 3x12 bez hantli
wykroki w tył 3x12 bez hantli
uginanie nóg na maszynie 4x12
przywodzenie nóg na maszynie 3x12
odwodzenie nóg na maszynie 3x12
wyprosty tułowia na ławce rzymskiej 3xmax. bez obciążenia

Dzisiaj w zamyśle był jakikolwiek rozruch górnych partii. Niestety ręka nie chwyta i ciężko cokolwiek w niej utrzymać. Kciuk zdaje się żyć własnym życiem :) Czasem ją po prostu opierałam na drążkach, a czasem wykorzystywałam grawitację :)

Trening wyglądał tak:
wyciskanie hantli na ławce skośnej 3x12 (1kg lub bez)
wyciskanie hantli na ławce prostej 3x12 (1kg lub bez)
ściąganie drążka wyciągu górnego na triceps (bez obciążenia)
skłony na ławce rzymskiej 3xmax.



Co do diety to wróciłam do normalnej, czystej i sportowej. Przez okres zagipsowania jadłam wszystko na co miałam ochotę. Nie były to fast foody, ale nie trzymałam ani bilansu kalorii ani nie liczyłam ilości makroskładników. Domowe obiady czasem słodkie serki, wędlina, jakieś ciastka również. Było to celowe posunięcie. Przy okazji kontuzji ręki odpoczęłam od diety i zregenerowałam porządnie inne partie ciała. Oczywiście wpadło kilka kg tłuszczu, spadło kilka kg mięśni. Teraz wracam do "starego schematu". Bilans kalorii na niedużym plusie, ale czysto i już bez frywolnych odstępstw.

video

Dalsze postępy będę zamieszczać w miarę regularnie tutaj i na JakWyrzezbicBrzuch.PL

5 komentarzy:

  1. Powodzenia w dalszej rehabilitacji i wstępnych treningach, nie wyobrażam sobie jakbym miał teraz przestać trenować na dłużej niż tydzień :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Też sobie tego nie wyobrażałam, ale życie zweryfikowało moje wyobrażenia :D

      Usuń
  2. Hehehe co za dzika radość z powrotu do "normalnego" jedzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tuńczyk nie jest moim najsmaczniejszym daniem po treningu ale ważne aby makro się zgadzały i jest git :)

      Usuń

Dzięki za komentarz. Tu liczy się Twoje zdanie.